Kredyt kupiecki to odroczenie zapłaty za towar lub usługę, którego sprzedawca udziela nabywcy. Kupujący otrzymuje świadczenie wcześniej, a płaci w uzgodnionym terminie. Nazwa opisuje sposób finansowania zakupów w relacji handlowej, nie kredyt udzielany przez bank.
Dla nabywcy oznacza to więcej czasu na zgromadzenie pieniędzy. Sprzedawca musi natomiast poczekać na zapłatę i ponosi ryzyko, że kontrahent zapłaci późno albo wcale. Dlatego znaczenie mają nie tylko długość odroczenia, lecz także jasne warunki rozliczenia i ocena odbiorcy.
Jak działa odroczenie płatności
Strony ustalają, kiedy kupujący ma zapłacić za dostarczony towar lub wykonaną usługę. Sprzedawca nie otrzymuje pieniędzy od razu, choć zrealizował już zamówienie. Kupujący może w tym czasie wykorzystać otrzymany towar w działalności lub sprzedać go dalej. Nie ma jednak gwarancji, że zdąży uzyskać przychód przed terminem zapłaty.
Z perspektywy sprzedawcy niezapłacona kwota jest należnością od kontrahenta. Z perspektywy kupującego stanowi zobowiązanie, które trzeba uwzględnić przy planowaniu wydatków. Odroczenie przesuwa moment wypływu pieniędzy, ale nie zmniejsza samo przez się kwoty do zapłaty. Jego użyteczność zależy więc od tego, czy termin odpowiada rzeczywistemu obiegowi gotówki w firmie.
Co ustalić przed sprzedażą
Najważniejsze warunki to kwota, termin zapłaty oraz sposób potwierdzenia, czego dotyczy rozliczenie. Strony mogą też uzgodnić, czy odroczenie obejmuje całe zamówienie, czy tylko jego część. Sprzedawca powinien jasno określić, od jakiego zdarzenia liczy termin. Niejasne sformułowanie utrudnia ustalenie, kiedy płatność staje się wymagalna.
Przed udzieleniem odroczenia sprzedawca może ocenić historię współpracy, wielkość zamówienia i własne możliwości finansowe. Może także ustalić maksymalną wartość niezapłaconych dostaw dla danego odbiorcy. To decyzje handlowe służące ograniczaniu ryzyka, a nie automatyczne warunki każdego kredytu kupieckiego. Więcej o tym zagadnieniu wyjaśnia materiał dotyczący oceny ryzyka kredytowego.
Wpływ na pieniądze obu stron
Odroczenie może ułatwić kupującemu finansowanie bieżących zakupów. Nie musi on płacić w chwili odbioru, lecz powinien przygotować środki na uzgodniony termin. Jeśli wiele płatności przypadnie w podobnym czasie, korzyść szybko zamieni się w problem. Sam fakt sprzedaży kupionego towaru nie oznacza jeszcze, że pieniądze od własnych klientów już wpłynęły.
Sprzedawca finansuje natomiast okres oczekiwania na zapłatę z własnych środków lub innych dostępnych źródeł. Może mieć przychód ze sprzedaży, a jednocześnie brak pieniędzy na bieżące wydatki. Dlatego przy podejmowaniu decyzji o odroczeniu liczy się także jego płynność finansowa firmy. Im więcej niezapłaconych dostaw, tym większe znaczenie ma kontrola należności.
Termin zapłaty i opóźnienie
W relacjach objętych przepisami o transakcjach handlowych swoboda ustalania terminu zapłaty podlega ograniczeniom. Między firmami termin nie powinien przekraczać 60 dni od doręczenia faktury. Wyjątkiem jest wyraźne inne ustalenie stron, które nie jest rażąco nieuczciwe wobec wierzyciela. Gdy dłużnikiem jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem mikro, mały lub średni przedsiębiorca, limit 60 dni obowiązuje bez wyjątku. Dla podmiotów publicznych termin wynosi co do zasady najwyżej 30 dni. Warunki wpisane do dokumentów sprzedaży należy więc oceniać także w świetle tych przepisów. Sama data na fakturze nie musi rozstrzygać, czy termin został prawidłowo uzgodniony. Znaczenie ma charakter transakcji i ustalenia między stronami.
Jeśli kupujący nie zapłaci w terminie, sprzedawca może dochodzić należności. Gdy są spełnione ustawowe przesłanki, może również żądać odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych oraz rekompensaty kosztów odzyskiwania należności. Odsetki wynoszą stopę referencyjną NBP plus 10 punktów procentowych, a rekompensata 40, 70 lub 100 euro, zależnie od kwoty. Odsetki za opóźnienie nie są tym samym co uzgodniona cena za odroczenie. To rozróżnienie pomaga oddzielić warunki sprzedaży od skutków nieterminowej zapłaty.
Czym różni się od podobnych rozwiązań
W kredycie bankowym finansowania udziela bank. Przy kredycie kupieckim to sprzedawca czeka na pieniądze od nabywcy. Określenie „kredyt” nie oznacza tu, że kupujący otrzymuje przelew do wykorzystania na dowolny cel. Korzysta z możliwości późniejszego opłacenia konkretnego zakupu. Koszt takiego rozwiązania trzeba oceniać na podstawie uzgodnionych warunków sprzedaży.
Odwrotny kierunek przepływu pieniędzy występuje przy zaliczce na zakup: nabywca przekazuje środki przed wykonaniem świadczenia. Strony mogą też połączyć oba rozwiązania. Kupujący wpłaca wtedy część ceny wcześniej, a pozostałą część reguluje później. W takim układzie trzeba wyraźnie wskazać, jaką kwotę obejmuje odroczenie i kiedy należy ją zapłacić.
Najczęstsze pytania
Nie. Kredyt kupiecki polega na tym, że sprzedawca zgadza się poczekać na zapłatę za konkretny towar lub usługę. Kupujący nie otrzymuje z tego tytułu pieniędzy od banku. Nazwa wskazuje na finansowanie zakupu przez odroczenie płatności.
Niekoniecznie. Strony mogą ustalić cenę sprzedaży i inne warunki z uwzględnieniem odroczenia. Brak osobnej opłaty nie wystarcza więc do oceny kosztu. Kupujący powinien porównać całe uzgodnione warunki, a nie szukać wyłącznie pozycji nazwanej „odsetkami”.
Sprzedawca może domagać się zapłaty zaległej kwoty. W transakcji objętej właściwymi przepisami, przy spełnieniu ustawowych warunków, mogą mu przysługiwać także odsetki za opóźnienie i rekompensata kosztów odzyskiwania należności. Zakres roszczeń zależy od rodzaju transakcji i jej warunków.
Tak. Strony mogą ustalić wpłatę części ceny przed dostawą i późniejszą zapłatę pozostałej kwoty. Warto wtedy jednoznacznie określić wysokość obu części oraz termin uregulowania reszty. Pozwala to odróżnić kwotę już zapłaconą od należności objętej odroczeniem.
Źródła:



